Kawałek z pamiętniczka

Hej! Jak wiadomo, pandy bardzo się różnią. Nie chodzi o ubranka, nie chodzi o mebelki.  Chodzi  o charakterki! ;P Dziś wieczorem, około godziny dwudziestej, postanowiłam zagrać mecz. Było bardzo fajnie! I tam poznałam charaktery pand. Gdy weszłam na boisko, strzeliłam gola przeciwnej drużynie- pomarańczowych. Ja byłam sama w swojej, a ta panda(on), był  z inną pandą, więc przewaga liczebna.  Po golu się ucieszyłam, i zrobiłam uśmiech. Panda, ten chłopiec, zrobił obrażoną minę i ulotnił się niczym Spy, podczas pościgu. Nie rozumiem takiego zachowania. O co mu chodziło? W każdym razie, po moich golach, mecz się skończył- potem w pomarańczowych została jedna panda, która nie przejmowała się meczem. Zaczął się nowy mecz. Ja i Roma(taki login miała panda, Roma6 czy 9), byłyśmy najpierw same, a po ułamku sekundy dołączyło grono wesołych pand. Ale do pomarańczowych! Byłam z Romą sama w niebieskich. Ona stała. Myślę, że na Panfu jestem nie złą sportsmenką!Czemu? Bez pomocy Romy, dobiłam taki wynik:
Nie był to koniec meczu, lecz musiałam zjeść kolację. Pożegnałam więc Drużynę Pomarańczowych, Romę, i wesołych kibiców. To było wspaniałe! Chciałam pójść pływać po kolacji, lecz nie byłam pewna, bo tam blisko mógł być Spy, choć jest pewnie gdzieś u Bookworma.  Poszłam do Sali Gimnastycznej, zaraz po kolacji. Chciałam poćwiczyć mięśnie brzuszka moje, i Woody'ego. Niestety, jakaś panda rzuciła kulą do kręgli(skąd?!) w Woddy'ego. Mówiła, że przez przypadek. Zrozumiałam. Obserwowałam grę, aż Woody zaczął jęczeć z nudów. Poszłam przed Stodołę Dla Pokopetsów- może przestało go boleć, i poćwiczy? Nie, nie, jęczał dalej. Więc weszłam do Obory. On bawił się z kolegą, a ja zjeżdżałam. I nagle zaczął skakać na dwóch nogach! Czyli, że nic go nie bolało- to była, widać, kula z gąbki. Nic go nie bolało, był leniuszkiem. Muszę się za niego wziąć! Miałam wspaniały wieczór, choć wróciłam późno. Do napisania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz