Kolejny spisek

Witajcie pandy! Jak Wam minął dzień? Słyszeliście najnowsze wiadomości? Na pewno doszła do Waszych uszu wieść o robotach. Podobno są one dziełem Evrona. Podsłuchują wszystko, o czym mówią wszystkie pandy. Chcą poznać nasze sekrety. Nie wiem, do czego Evron ma zamiar wykorzystać te informacje, ale zaczynam coraz mniej go lubić… Wolę nawet nie myśleć, co może zrobić z taką wiedzą… Ale chwileczkę! Może on po prostu chce poznać kulturę naszej wyspy? Dowiedzieć się czegoś więcej o nas, mieszkańcach Panfu? Tak, tak… Malinka, kiedy w końcu zrozumiesz, że zamiast doszukiwać się w jego uczynkach dobrych rzeczy, powinnaś przyjąć do wiadomości, że ten typek to po prostu czyste zło i trzeba się od niego trzymać z daleka?! On naprawdę nie jest dobry. Ale… Ale to prawda. Nie ważne, czy w przeszłości też taki był, czy da się go zmienić. Teraz najlepsze, co można zrobić, to chronić się przed nim i nie pozwolić zawładnąć Panfu. Znaczy najlepiej byłoby, gdyby można by go było wsadzić do izolatki, ale to wydaje się nieosiągalne. Wszyscy przed nim tchórzą, a sławnego Carla nie widać. Taki niby odważny, a jak potrzebny, to go nie ma. Tak… W związku z tym, już ruszam na wyprawę do Bitterlandii! Zapoznam się z Evronem i przekonam go, żeby zostawił Panfu w spokoju. Zobaczycie! Do tego jak okaże się fajnym gościem, będziecie żałować, że ze mną nie poszłyście! Z tymi słowami na ustach Malinka udała się w kierunku wyjścia. Jednak Mty ją powstrzymała. Złapała ją za rękę, po czym zaczęła mówić: Malinka! Czy ty naprawdę nie rozumiesz, co się do ciebie rozmawia?! On może ci zrobić krzywdę, a ty desperacko upierasz się, że to niewiniątko! Ludzie są dobrzy albo źli. Evron zalicza się to tych okropnie złych, więc lepiej z nim nie zadzieraj. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z jego potęgi. Za pomocą jedynie naleśników dołączył swoje królestwo do naszej wyspy. Przysłał do nas szpiega. Jeżeli uciekał, to raczej nie miał zamiaru się z nami zaprzyjaźniać. Teraz całe Panfu drży przed jego robotami. Może i uda nam się je rozbroić, ale jestem pewna, że to nie będzie koniec. Jest potężniejszy od wszystkich pand razem wziętych, głupi nie jest, przecież nikt z nas nie stworzyłby takiego robota. Przemyślał wszystko, krok po kroku. Jeśli damy się nabrać na jego sztuczki lub zaprzestaniemy działań, dzięki którym do dzisiaj żyjemy, on zgniecie nas jak robaki! Albo jeszcze gorzej – zrobi nam pranie mózgów i sprawi, że będziemy jego poddanymi! Jak będziemy miały szczęście, nasza historia potoczy się jak historia Ducka… Przepraszam, Coliego108, o ile dobrze pamiętam… A jeśli nie?! Na zawsze zostaniemy jego podwładnymi i będziemy pracować dla zła wcielonego! Czy chcesz żyć w mrocznym miejscu, umierając ze zmęczenia, bo ktoś taki jak Evron nie może mieć litości i kazałby pracować wszystkim 24 godziny na dobę?! Proszę nie rób głupstw, to nie przelewki. Tutaj działamy wspólnie, całe Panfu jest zaangażowane w obronę wyspy. Robiąc jeden zły krok, próbując w jakikolwiek sposób wystąpić przeciwko Evronowi, możemy nawet rozpętać wojnę! Chyb nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Póki chronimy siebie i naszą wyspę, jest nadzieja, że daruje nam życie. Ale jedno złe posunięcie może przynieść nam zgubę! Czy to do ciebie naprawdę nie dociera?! Dziewczyny, spokojnie… Malinka, Mty ma rację. Nie rób nic, co mogłoby rozzłościć Evrona. Nie zbliżaj się do niego. Ale odbiegłyśmy od tematu. Może ja zacznę… Dzisiejszego popołudnia postanowiłyśmy wybrać się do profesora. Wszystkie wybuchłyśmy śmiechem, kiedy zobaczyłyśmy dziwaczne ustrojstwo na jego głowie. Haha, wyglądał naprawdę zabawnie! Tak, to prawda. Profesor, widząc naszą reakcję, wyjaśnił nam, do czego służy stworzone przez niego urządzenie. Otóż roboty, zesłane przez Erona na naszą zgubę, podsłuchują wszystko, o czym pandy z całego Panfu rozmawiają. Hełm, który profesor miał na głowie, miał temu zapobiec. Osoba, która nosi ów sprzęt, może komunikować się bez głośnego wymawiania słów z drugą osobą, która także jest jego posiadaczem. Tak jakby wzajemne czytanie w myślach. Urządzenie nie przypadło mi do gustu. Nie pasuje do żadnego stroju. Nie jest to rzecz ładna, powiedziałabym wręcz, że jest okropna. Do tego maszyna nie jest nawet wygodna. Trochę ciężka… I strasznie psuje fryzurę! A jeszcze dzisiaj rano byłam u fryzjera! Ale skoro ma służyć naszemu bezpieczeństwu, mogę się poświęcić. Podarował każdej z nas swój sprzęt. Kiedy zostałyśmy wtajemniczone w sposób działania urządzenia, profesor Bookworm oznajmił, ze ma zamiar rozbroić roboty. Poprosił nas o pomoc. Zgodnie z jego słowami udałyśmy się do miasta. Na dachu sklepu ze zwierzętami stał jeden z robotów. Po doznaniu trzech serduszkowych „ciosów”, nastąpiło zwarcie i robot się zepsuł. Niegroźną już maszynę zaniosłyśmy do profesora. Zaczęłam się zastanawiać, skąd Bookworm tyle wie. Jest jasnowidzem czy coś…? Tak, jest mądry, w końcu jest profesorem, ale gdy stanęłam we wieży Kamarii i zobaczyłam kolejnego robota w miejscu, o którym mówił profesor, pomyślałam, że coś jest nie tak. Skąd on mógł wiedzieć, że następny robot jest właśnie tam? W ogóle skąd wiedział o pierwszym, jego miejscu położenia i zadaniu, jakie ma wypełnić? Albo jak go rozbroić? Jego doinformowanie i wiedza zaczynają mnie przerażać… Mnie bardziej zszokował inny widok, który stanął nam wtedy przed oczami – Kamaria spokojnie siedziała na fotelu i piła herbatkę z robotem, siedzącym naprzeciwko niej! Była równie zdziwiona jak my, widząc po raz pierwszy urządzenia na naszych głowach. „Kamario, co ty wyrabiasz?!” – zaczęłam krzyczeć, widząc, jak wróżka spokojnie siedzi w jednym pomieszczeniu z robotem. Jednak powstrzymałam Maję, mogłaby za dużo powiedzieć. Możliwe, że w pobliżu był jeszcze inny robot poza tym, który siedział na fotelu u Kamarii i którego zaniosłyśmy później do profesora. Przyłożyłam Mai dłoń do ust, aby zapobiec wydaniu zbyt wielu informacji i powiedziałam: „Eem, witaj Kamario…” jednocześnie rzucając w nią balonem. Jednak piorun nie trafił w nią, tylko, zgodnie ze słowami Bookworma, w robota. Byłam trochę zdziwiona, że Kamaria nie przewidziała ani nie widziała w swojej szklanej kuli inwazji robotów. Może Evron ma ją na oku i potrafi wymazywać pamięć? Czarodziejka była zaskoczona i nie miała pojęcia, co się dzieje. Wzięła nas w krzyżowy ogień pytań, jednak kiedy nie miała na głowie wynalazku profesora Bookworma, obawiałyśmy się wyznać jej choć jeden szczegół. Powiedziałyśmy jej jedynie, żeby wpadła jutro do Bookworma na kawę… A raczej powstrzymywanie siejących strach w sercach wszystkich pand robotów i Evrona przed zawładnięciem Panfu. Po szybkich odwiedzinach u Kamarii, udałyśmy się z powrotem do profesora Bookworma. Powiedział, że z dwoma robotami powinien rozprawić się do niedzieli. Wtedy też mamy odwiedzić go ponownie. Mam nadzieję, że do tego czasu Kamaria będzie wtajemniczoną posiadaczką wynalazku profesora.
Hihi, znów mnie nie zauważyły. Ciekawe, kiedy w końcu się zorientują.
Pisali dla Was
Ja&Maja160&Mty&Malinka2
PS. Zauważyliście, że wszystkie (ja - Malinka2, mty i maja160) mamy nicki zaczynające się na "m"? :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz