Do it like a brother, do it like a dude… Ohh, przepraszam was kochani. Właśnie wróciłam do domu z imprezki, koleżanka miała urodziny i nadal teksty piosenek chodzą mi po głowie. Swoją drogą zawsze tak mam :D Poza tym trochę mi odwala… A co u was? Jak wam minął dzień? Mam nadzieję, że równie miło jak mi J Ale o czym to ja miałam pisać…? A, tak… Dzisiaj razem z Mają poszłyśmy do profesora Bookworma. Chyba nie pomogło mu przeglądanie książek, nie sądzę, aby szpieg mógł zmieścić się w jednej z nich. Od razu kiedy weszłyśmy do jaskini, zobaczyłyśmy ślady szpiega, który nadal miał brudne podeszwy butów. Prowadziły do maszyny, która sprawia, że pandy stają się małe. Szybko zapytałyśmy profesora, czy Spy w niej jest i czy jest teraz mały. Poradził nam, abyśmy rzuciły w maszynę balon z wodą. Miałyśmy nadzieję, że nie dojdzie do zwarcia i tak też zrobiłyśmy. Wtedy Spy w zawrotnym tempie wybiegł z maszyny, a potem jaskini. Rzuciłyśmy się w pogoń za nim. Dalsze ślady prowadziły prosto na basen. Tam spotkałyśmy… Maja? O, cześć! Już myślałam, że sama dokończę tego posta.Cześć Malinko. Jednak znalazłam chwilę, żeby coś napisać. Tak więc nie spotkałyśmy tam mnie, bo razem tam poszłyśmy. Czekał tam na nas Gonzo, który spostrzegł, jak szpieg wbiegał do szatni. Tym razem, gdy weszłyśmy do pomieszczenia, Spy o dziwo nigdzie nie uciekł. Rzuciłyśmy w niego sercami. Był przerażony! Powiedział jedynie, że nienawidzi miłości… Przykre. Z tymi słowami wskoczył do kanału i wrócił do Bitterlandii.Szkoda, chciałam z nim pogadać… Mógł okazać się spoko gościem, w końcu to, że pracuje dla Evrona, nie musi oznaczać, że jest tak samo okrutny… Właściwie kto i na jakiej podstawie stwierdził, że Evron jest zły i straszny. Wiem, że to może wydawać dziwne, ale w sumie chętnie zapoznałabym się także z nim. Może stał się taki dlatego, że nikt go nie kochał? Nie miał przyjaciół, nie miał szansy, żeby stać się lepszym. Jeżeli nie zaznał przyjaźni od nikogo, nie oczekujmy, że otrzymamy ją od niego.
To prawda, ale mimo wszystko jeśli jest uważany za bynajmniej niemiłego, musiał zrobić coś, co zniechęciło innych do niego. Bez powodu nie sądzę, aby był tak znienawidzony.Tak, to też fakt… Ale powracając do naszej dzisiejszej przygody, po wyjściu z szatni ujrzałyśmy Kamarię. Pewnie znów Gozno przekazał jej najświeższe informacje, o ile doładował sobie konto na komórce. Ewentualnie mógł to zrobić profesor Bookworm, ale nie sądzę. On zawsze jest zajęty rozwiązywaniem zadań matematycznych. I pomyśleć, że taki mądry człowiek…Panda…
Przepraszam, taka mądra panda mogłaby nawet wpaść na pomysł, aby szukać drugiej pandy w książce… Chyba na obrazku jak już!Tak, szukać duuużej pandy w książce… Nawet po zmniejszeniu przez maszynę nikt by się tam nie zmieścił… No, może mrówka czy jakiś robak, ale mam na myśli pandę, dokładniej Spy’ego Poza tym, chciałam dodać, że chyba coś nam się kroi! Malinko, nie sądzisz, że Gonzo dość często dzwoni do Kamarii? I jak myślisz, czemu nie miał pieniędzy na koncie i musiał wtedy tak szybko kończyć? Z kim mógł tyle rozmawiać?Haha, możliwe… Ale Kamaria jest przecież zajęta…
Przecież ten facet się do niej nie odzywa! Kiedy ostatni raz widziałaś ich razem? Nigdy go nigdzie nie ma… Nie chodzą razem na romantyczne spacerki, nie miewają kolacji przy świecach, albo chociaż mogliby urządzać wieczory spędzane wspólnie, kiedy Kamaria uczy tego… jak go tam… No wiesz, tego swojego facia czarować czy coś…
No, w sumie to wcale ze sobą nie gadają… Tego gościa chyba nawet nie ma obecnie na Panfu. Nigdzie go nie widuję. Powinien stać we wieży Kamarii i umilać jej czas, kiedy nie ma u niej żadnych pand…Faktycznie, możliwe, że kręci z Gonzem… Ale to są tylko przypuszczenia. Pamiętasz, co tamten gość dla niej zrobił?! Ta cała przygoda z diamentem czy coś… Już dokładnie nie pamiętam.No właśnie – zrobił. A co teraz robi? Nic! Ale to w sumie nie nasza sprawa. Poza tym myślę, że nawet gdybyśmy ją o to zapytały, nie sądzę, że by odpowiedziała. Wieści mogłyby dojść do jej ex.Nie zapędzaj się, Maju. Może nadal są razem? Ale zostawmy ten temat. Kamaria może się na nas obrazić. Chociaż chciałabym przedstawić jeszcze jedną sprawę z nią związaną. Otóż popełniła ona błąd! Przedstawię wam na dowód tego zdjęcie:
Zamiast „tę koszulkę” napisała „tą koszulkę”. Tak, jest zasada, że jeżeli wyraz kończy się literą „ę”, a wahamy się, czy napisać „tę” czy „tą”, należy wybrać „tę”. Natomiast jeżeli jest zakończony na „a” – piszemy „tą”. Wiem, że zapewne wielu z was myśli „Jejku, po co ona o tym pisze… To nie szkoła, nie musimy uczyć się ortografii”. Tak, prawda, jednak Panfu jest podobno grą edukacyjną, a mnie czasami przerażają niektóre błędy i gdy je widzę, mam ochotę walnąć w głowę słownikiem ortograficznym człowieka, który napisał wyraz z takim błędem, pomimo że sama często niepoprawnie piszę niektóre wyrazy… Nikt nie jest idealny…A zdjęcie przy okazji przedstawia nagrodę, jaką dostajemy za wykonanie przygody. Myślę, że tym skończymy ten post, który miał dotyczyć jedynie wspólnie spędzonego dnia i ostatniej części historii ze szpiegiem. Trochę się rozpisałyśmy ;)
Zamiast „tę koszulkę” napisała „tą koszulkę”. Tak, jest zasada, że jeżeli wyraz kończy się literą „ę”, a wahamy się, czy napisać „tę” czy „tą”, należy wybrać „tę”. Natomiast jeżeli jest zakończony na „a” – piszemy „tą”. Wiem, że zapewne wielu z was myśli „Jejku, po co ona o tym pisze… To nie szkoła, nie musimy uczyć się ortografii”. Tak, prawda, jednak Panfu jest podobno grą edukacyjną, a mnie czasami przerażają niektóre błędy i gdy je widzę, mam ochotę walnąć w głowę słownikiem ortograficznym człowieka, który napisał wyraz z takim błędem, pomimo że sama często niepoprawnie piszę niektóre wyrazy… Nikt nie jest idealny…A zdjęcie przy okazji przedstawia nagrodę, jaką dostajemy za wykonanie przygody. Myślę, że tym skończymy ten post, który miał dotyczyć jedynie wspólnie spędzonego dnia i ostatniej części historii ze szpiegiem. Trochę się rozpisałyśmy ;)Do napisania pandy
Maja160&Mainka2
Znów? Hi,hi..
popeirdolony blog.zalowy wręcz!nikt go nie chce czytać -.- lepiej usuń.
OdpowiedzUsuńTwój wróg-
Anonimowy
Blog ma czytelników, ale nie komentują. Znam ich. Anonimowy, uważaj co piszesz, bo zgłoszę cię do blogera. :)Nie znasz znaczenia własnych słów. Wiedz też, że łato wiedzieć, kim jesteś. I ja to wiem. :) Chciałam Ci napisać więcej, ale do osób, które mają IQ takie jak Ty, słowa normalnego i mądrego człowieka nie docierają. Nie będę marnować czasu. Jak widzisz, nie obchodzisz mnie, bo zmoderatowałam komentarz, i przyjęłam. Nie musi Ci się podobać. Twoja opinia mnie najmniej obchodzi, najwyżej tyle, co kozie bobki. Mam przyjaciół, którzy lubią blog. Nie będę marnować cennego czasu na lub z taki niskim IQ. Mam dużo ważniejsze sprawy.
OdpowiedzUsuńI dodaję, że mamy czytelników nie tylko z Polski. Były już cztery kraje, razem z Polską. :) Ostatnio Francja i Stany Zjednoczone, a trzeciego nie pamiętam. Więc psychiatryk otwarty, panie "anonimowy". ;)
OdpowiedzUsuńJak coś ci w tym blogu nie odpowiada - nie wchodź na niego, nie czytaj, nie komentuj. W ogóle dlaczego piszesz takie komentarze? I tak nikt nie zwraca na to uwagi. Kręci cię takie obrażanie ludzi, przeklinanie, pisanie głupstw? Szczerze mówiąc gówno obchodzą mnie odpowiedzi na te pytania, ale miło byłoby poznać powody twojego błazeństwa. Nie wiem, co chcesz tym osiągnąć.
OdpowiedzUsuń